Jakoś tak wyszło, że ostatnio mocno zaniedbałem blogowanie. Jak zwykle winny jest brak czasu. Na szczęście weekend na działce u rodziców jak zawsze był świetną okazją do poeksperymentowania. Tym razem postanowiłem postobingować w plenerze. Dla niewtajemniczonych strobing to pojęcie określające fotografowanie przy użyciu kompaktowych lamp błyskowych zdjętych z sanek aparatu (off-camera, off-shoe, zdalne błyskanie itd.). Kopalnią wiedzy na ten temat jest blog STROBIST.
Eksperyment potraktowałem jako test jak silne światło jestem w stanie zrównoważyć za pomocą posiadanego sprzętu: lampy 540EZ i 430EX z chińskimi wyzwalaczami radiowymi. Oto rezultat:
Jak się okazało możliwości są duże. Przy błyskaniu bez modyfikatorów (parasolki i inne rozpraszacze) światła starczyło przy ISO 100, f/22, 1/200s. Chciałem jeszcze zejść z parametrami (moc lamp na to pozwalała), ale się okazało, że wyzwalacze nie synchronizują przy krótszych czasach, a i zakres przymykania przysłony się skończył. Jak dla mnie rewelacja, tym bardziej, że w warunkach „domowo-studyjnych” nieraz brakowało mi mocy aby uzyskać zakładaną głębię ostrości przy zbliżeniach przedmiotów. Jak się okazało światło zastane w warunkach plenerowych zadziałało tu na korzyść.
Przy okazji nasunęło mi się kilka dodatkowych wniosków:
- warto mieć dokładnie wyczyszczone obiektywy, więc czas oddać swoje do serwisu na generalne porządki :-)
- na poważnych sesjach zdjęciowych (nie jak tu :-) ) bez asystenta to mordęga. Niby oczywiste, ale kolejny raz się potwierdziło.
- chińskie wyzwalacze radiowe są do d..y. Nie dość, że potrafią wyzwolić lampę ot tak sobie w dowolnej chwili to jeszcze ich zasięg (bardzo niewielki) w dużym stopniu zależy od tego czy aparat mam ustawiony na kadr poziomy, czy pionowy. Mają jednak niepodważalną zaletę: w sumie to działają i kosztują ok. 10x 15x mniej niż PocketWizard. Nie pozostaje nic innego jak dobrać się do wnętrza i pokombinować z antenkami jak to zrobili już inni (przykład 1, przyład 2, przykład 3).
PS.
Mojej żonie zdjęcia się nie podobają bo twierdzi, że z pięknego wiosennego dnia zrobiłem ponury, późnojesienny wieczór.
PS 2.
Zacni ludzie przetłumaczyli Strobist Lighting 101 na język polski i jest do pobrania np. tutaj.
Komentarze do “Strobingowanie, czyli jak z wiosennego dnia zrobić jesienny wieczór”
21 czerwca 2009 o 16:36
[...] czas temu pisałem o strobingowaniu przy pomocy chińskich wyzwalaczy radiowych typu ebay-triggers. Występują pod wieloma nazwami i [...]
11 stycznia 2010 o 16:02
hmmm ciekawe, mnie się te efekty podobają i nie nazwałabym ich jesiennymi:) a ta chińszczyzna gdzie dostępna? w necie da się znaleźć?





25 kwietnia 2009 o 11:37
Thanks for writing this.