Urlop, urlop… i po urlopie. Tym razem jednak pogoda wyjątkowo dopisała :-)
Któregoś wieczoru szukając na aparacie konkretnego zdjęcia przewijałem dość szybko całą ich masę. Niektóre sekwencje zaczęły wyglądać ciekawie, co nasunęło mi pomysł aby utworzyć filmik ze wszystkich zdjęć – bez przebierania, bez obróbki… po prostu eksport wszystkiego. Oto rezultat:
Animacja składa się z 1845 zdjęć po 0.1 s na zdjęcie. Nie robiłem tego typu animacji wcześniej i plan była taki, że wszystko złożę w iMovie – niestety najmniejszy czas wyświetlania klatki to 1s. Przydał się więc eksport pokazu slajdów do pliku wideo w Lightroomie 3. Kolejny kłopot był taki, że wyeksportowany plik nie jest kompatybilny z iMovie . Potrzebna była dodatkowa konwersja. Użyłem darmowego programu: Any Video Converter. Potem poszło gładko: import do iMovie, dodanie napisów i muzyki i gotowe.
Dzisiejsza ulewa nad Olsztynem trwała zaledwie kilkanaście minut, ale co się działo…
…w tym momencie przestałem robić fotki, bo okazało się, że od nawietrznej mimo zamkniętych okien zalewa mi mieszkanie – nie żartuję!
A gdy już było po wszystkim:
Zima trzyma jak cholera a mnie naszło na małe przekopanie archiwum… analogowego. Zdjęcia zrobione dokładnie 10 lat temu:
Aż łezka się w oku kręci na wspomnienie tamtych – przecież nie tak odległych – czasów. Jakże inaczej się wtedy fotografowało, jak inne było tempo: analogowy sprzęt, dobry diapozytyw, nieodłączny filtr polaryzacyjny… naświetlona rolka wędrowała do labu. Po tygodniu można było odebrać gotowy materiał, zaramkować slajdy i przy piwku cieszyć się wraz ze znajomymi z doskonałej jakości obrazów wyświetlonych na ścianie ANALOGOWYM „slajdolotem”… echhhh ;-)
To już chyba stało się tradycją, że Sylwestra spędzam w domu a, że mam widokowo dobrą lokalizację to jest to doskonała okazja do zrobienia kilku zdjęć noworocznych fajerwerków (zdjecia sztucznych ogni z zeszłego roku). Tym razem impreza przeniesiona została spod Ratusza pod „Szubienice” a w oknie miałem 2 korpusy: jeden robił zdjęcia a drugi kręcił film.
Proszę o wyrozumiałość – to jeden z pierwszych filmów jakie w życiu nakręciłem (a tak właściwie to sam się nakręcił) ;-)
16.09.2009 o godzinie 16:30 przyszedł na świat Bartek :-) Emocje trochę opadły i wreszcie znalazłem chwilę na pokazanie go światu.
Pierwszy miesiąc życia Bartka zaczął się od skurczów mamy – co widać na KTG. Potem – pomijając fotki ocenzurowane ze względu na drastyczność scen ;-) – pierwsza noc w szpitalu, pierwszy ojcowski uścisk, badanie słuchu i inne egzorcyzmy… z punktacją 10/10 do domu. Młody rośnie jak na drożdżach, stroi miny, z bratem dogadał się momentalnie, a w tej chwili leży w kołysce i za cholerę nie chce spać :-)
Czyż nie jest najsłodszym maleństwem na świecie? ;-)
Tym razem zdjęcia, w których ewidentnie przeszkadzał mi kolor. Pogmerałem więc suwaczkami w Lightroomie aby uzyskać efekt w stylu „infrared”. Takie niebo nad Olsztynem było 3 dni temu.