Tradycyjnie nowy rok zaczynam od zdjęć z mojego okna z sylwestrowego pokazu sztucznych ogni nad Olsztynem. To już czwarte fajerwerki z rzędu.
Przy okazji życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze i spędzenia marzeń ;-)
PS. Szkoda, że od dwóch lat pokaz nie odbywa się już pod ratuszem, który przez to „uciekł” mi z kadrów.
W zeszłym roku rzeźby lodowe (na które trafiłem przypadkiem) zrobiły na mnie ogromne wrażenie. W tym roku było niemal przypadkiem: o tym, że dzisiaj rzeźbią w lodzie dowiedziałem się od syna, który dowiedział się w przedszkolu :-) Nie pozostało nic innego jak przerwać robotę, wziąć aparat i syna, i wybrać się na Stare Miasto.
Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała tak jak w zeszłym roku i „magicznego klimatu” niestety nie było… ale same rzeźby – mistrzostwo świata :-)
Urlop, urlop… i po urlopie. Jak zawsze z dala od wszelkiej cywilizacji i obowiązkowo wyłączonym telefonem :-). Urlop to dla mnie zawsze okazja do fotograficznych eksperymentów. Tym razem eksperyment był jeden, bo i urlop bardzo krótki a i pechowa kontuzja ograniczała moją mobilność. Podjąłem drugą próbę fotografowania gwiazd lustrzanką cyfrową, ale wg nowej metody „składankowej”. Rezultat: jedno zdjęcie finalne na które składa się 159 zdjęć cząstkowych.
No i to jest klimat jaki chciałem oddać robiąc to zdjęcie a za cały komentarz niech posłuży pieśń Starego Dobrego Małżeństwa „Przy ognisku nad Szczawniczkiem”. Echhhh… Pozdrawiam wszystkich współurlopowiczów :-)
Jestem zarobiony po uszy, ale na taki wpis musiałem znaleźć chwilkę czasu. Ot trafiło się ślepej kurze ziarnko i w niedzielę oraz poniedziałek miałem przyjemność fotografowania podczas I Survivalowych Zawodów Aktorek Aktywne Lato w Mierkach. 30 uczestniczek zmagało się w konkurencjach przygotowanych przez firmę BARTBO. Wśród uczestniczek były takie znakomitości jak: Magdalena Wójcik, Izabela Trojanowska, Ewa Kasprzyk, Anna Samusionek, Małgorzata Lewińska, Ewa Bakalarska, Ewa Wachowicz… Było fajnie ;-)
Jakiś czas temu pisałem o moich pierwszych próbach z techniką HDR. Tym razem znajomy poprosił mnie o zrobienie kilku zdjęć mieszkania, które chce sprzedać. Była to idealna okazja do wypróbowania techniki HDR nie tylko w celach hobbystycznych. Jedno ze zdjęć – to które tu prezentuję – szczególnie dobitnie pokazało potencjał tej techniki. Tak jak pisałem poprzednio największym priorytetem dla mnie jest naturalność bez sztuczno-bajkowego efektu. Zestaw HDR-owy ten sam: Lightroom + LR/Enfuse, połączonych 6 zdjęć o różnej ekspozycji. Niby nic nadzwyczajnego, ale taki efekt uzyskuje się w tym zestawie praktycznie jednym kliknięciem :-)
Dziś wybrałem się na wernisaż koleżanki na Stare Miasto. Wchodzę (na Stare Miasto) a tam festyn, niesamowita iluminacja, szpalery choinek, stragany z rękodziełem i regionalnym żarełkiem (prawdziwe wędliny i prawdziwe pieczywo :-))… Na wernisażu dowiaduję się, że na Targu Rybnym właśnie rzeźbią w lodzie!!!
Wrażenia niesamowite, szczególnie w takiej iluminacji. Kto nie był temu polecam.
PS. Przepraszam za jakość zdjęć – robione na szybko telefonem komórkowym :-)
Tym razem eksperymenty z „malowania światłem”. Kręcenie ogniami to sprawka koleżanki… a że było mi mało to kolejny raz w roli modela/asystenta wystąpił szwagier i jego latarka diodowa. Dzięki Pio :-)
Kilka spraw technicznych: ognie naświetlane przez 2 sek., latarka – 30 sek., zdjęcia robione z ręki bez innych źródeł światła niż widoczne na zdjęciach.
Wreszcie odrobina czasu na obróbkę prywatnych zdjęć (złamany palec u nogi i paskudna grypa skutecznie uziemiły mnie w domu), więc mogłem wziąć się za moje zdjęcia robione z myślą technice HDR.
Jako, że mój workflow opiera się niemal całkowicie o Lightrooma szukałem najprostszego sposobu na składanie HDR-ów w tym programie. Wybór padł na LR/Enfuse autorstwa Timothy’ego Armes’a z trzech powodów: w przeciwieństwie do niektórych programów efekty są bardzo naturalne, ma bardzo prostą obsługę i jest za „co łaska”. Pierwsze próby i efekty jak widać powyżej… mi to odpowiada!
Urlop, urlop… i po urlopie. Tym razem jednak pogoda wyjątkowo dopisała :-)
Któregoś wieczoru szukając na aparacie konkretnego zdjęcia przewijałem dość szybko całą ich masę. Niektóre sekwencje zaczęły wyglądać ciekawie, co nasunęło mi pomysł aby utworzyć filmik ze wszystkich zdjęć – bez przebierania, bez obróbki… po prostu eksport wszystkiego. Oto rezultat:
Animacja składa się z 1845 zdjęć po 0.1 s na zdjęcie. Nie robiłem tego typu animacji wcześniej i plan była taki, że wszystko złożę w iMovie – niestety najmniejszy czas wyświetlania klatki to 1s. Przydał się więc eksport pokazu slajdów do pliku wideo w Lightroomie 3. Kolejny kłopot był taki, że wyeksportowany plik nie jest kompatybilny z iMovie . Potrzebna była dodatkowa konwersja. Użyłem darmowego programu: Any Video Converter. Potem poszło gładko: import do iMovie, dodanie napisów i muzyki i gotowe.