Zawsze Olsztyn postrzegałem jako miasto w lesie nad jeziorem (jeziorami). To był jeden z powodów dla których tu osiadłem i jeden z powodów dzięki którym jeszcze stąd nie uciekłem. Zbawieniem dla mnie jest każde wyrwanie się z betonu na łono natury, a tu wszystko mam pod nosem. Moim ulubionym miejscem na łikendowe spacery rodzinne jest ścieżka wokół Jeziora Długiego. Tu, niemal w centrum miasta, można poczuć się jak… w lesie… po prostu! Niestety wygląda na to, że to wszystko było…
Smutek niezmierny ogarnął mnie na ostatnim spacerze widząc to na własne oczy. Nie jestem za bardzo w temacie „afer” polbrukowo-gruzowych nad Jeziorem Długim i w Lesie Miejskim ale jedno wiem na pewno: jeżeli tak ma wyglądać „O!GRÓD Z NATURY” i mają mi wypolbrukować, wyasfaltować, wybetonować, wygruzować itd. las, karczując przy tym jego część, to chyba przyjdzie zmienić ogródek na inny…
Tradycyjnie nowy rok zaczynam od zdjęć z mojego okna z sylwestrowego pokazu sztucznych ogni nad Olsztynem. To już czwarte fajerwerki z rzędu.
Przy okazji życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze i spędzenia marzeń ;-)
PS. Szkoda, że od dwóch lat pokaz nie odbywa się już pod ratuszem, który przez to „uciekł” mi z kadrów.
W zeszłym roku rzeźby lodowe (na które trafiłem przypadkiem) zrobiły na mnie ogromne wrażenie. W tym roku było niemal przypadkiem: o tym, że dzisiaj rzeźbią w lodzie dowiedziałem się od syna, który dowiedział się w przedszkolu :-) Nie pozostało nic innego jak przerwać robotę, wziąć aparat i syna, i wybrać się na Stare Miasto.
Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała tak jak w zeszłym roku i „magicznego klimatu” niestety nie było… ale same rzeźby – mistrzostwo świata :-)
Dziś wybrałem się na wernisaż koleżanki na Stare Miasto. Wchodzę (na Stare Miasto) a tam festyn, niesamowita iluminacja, szpalery choinek, stragany z rękodziełem i regionalnym żarełkiem (prawdziwe wędliny i prawdziwe pieczywo :-))… Na wernisażu dowiaduję się, że na Targu Rybnym właśnie rzeźbią w lodzie!!!
Wrażenia niesamowite, szczególnie w takiej iluminacji. Kto nie był temu polecam.
PS. Przepraszam za jakość zdjęć – robione na szybko telefonem komórkowym :-)
Dzisiejsza ulewa nad Olsztynem trwała zaledwie kilkanaście minut, ale co się działo…
…w tym momencie przestałem robić fotki, bo okazało się, że od nawietrznej mimo zamkniętych okien zalewa mi mieszkanie – nie żartuję!
A gdy już było po wszystkim:
To już chyba stało się tradycją, że Sylwestra spędzam w domu a, że mam widokowo dobrą lokalizację to jest to doskonała okazja do zrobienia kilku zdjęć noworocznych fajerwerków (zdjecia sztucznych ogni z zeszłego roku). Tym razem impreza przeniesiona została spod Ratusza pod „Szubienice” a w oknie miałem 2 korpusy: jeden robił zdjęcia a drugi kręcił film.
Proszę o wyrozumiałość – to jeden z pierwszych filmów jakie w życiu nakręciłem (a tak właściwie to sam się nakręcił) ;-)
Tym razem zdjęcia, w których ewidentnie przeszkadzał mi kolor. Pogmerałem więc suwaczkami w Lightroomie aby uzyskać efekt w stylu „infrared”. Takie niebo nad Olsztynem było 3 dni temu.
Już dawno nie widziałem tak jaskrawej tęczy… a tu proszę – wystarczy wyjrzeć przez okno. Niestety kolejny raz zabrakło krótkiego końca ogniskowej… ech…